Okres rozwoju i okresy pó¼niejsze
Marcin Zarzycki
PRZEJÊCIE PRZEZ PKP I UPAÑSTWOWIENIE KOLEJKI LOKALNEJ ZIELONA GÓRA – SZPROTAWA
(artyku³ z Rocznika Lubuskiego, tom 31, cz. 2 , rocznik 2005, udostêpniony czytelnikom strony www.kolejka.ptkraj.pl za zgod± autora)
Zadaniem niniejszego artyku³u jest przybli¿enie na przyk³adzie normalnotorowej (1435 mm) linii kolejowej ³±cz±cej Zielon± Górê (d. Grunberg) ze Szprotaw± (d. Sprottau) problemu przejêcia przez Polskie Koleje Pañstwowe po II wojnie ¶wiatowej kolejek prywatnych i samorz±dowych na Ziemi Lubuskiej. Uwagê skupiê na zagadnieniach zwi±zanych m. in. ze stanem technicznym linii w momencie zabezpieczenia jej przez kolejarzy polskich. Problem ten zwróci³ moj± uwagê, gdy badaj±c historiê kolei na Ziemiach Odzyskanych zetkn±³em siê z wieloma sprzecznymi danymi oraz brakiem opracowañ poruszaj±cych ten temat. Postaram siê te¿ przybli¿yæ kwestie zwi±zane z histori± powstania i specyfik± funkcjonowania oraz okoliczno¶ciami i podstawami prawnymi upañstwowienia po II wojnie ¶wiatowej przedsiêbiorstwa kolejowego Kleinbahn Grunberg – Sprottau A.G.
Koniec wojny i zwi±zana z nim zmiana granic Polski poszerzy³a zakres linii kolejowych znajduj±cych siê pod zarz±dem PKP o szlaki ¿elazne nale¿±ce do tej pory do Niemiec. Zadanie odbudowy i integracji sieci kolejowej Ziemi Lubuskiej z reszt± kraju zosta³o powierzone pracownikom reaktywowanej po wojnie Dyrekcji Okrêgowej Kolei Pañstwowych w Poznaniu i utworzonej od podstaw Dyrekcji Okrêgowej Kolei Pañstwowych we Wroc³awiu.
G³ównymi celami w³adz kolejowych by³o jak najszybsze uruchomienie regularnej komunikacji szynowej – wszêdzie tam, gdzie zachodzi³a taka potrzeba. W praktyce oznacza³o to podporz±dkowanie dzia³añ kolei potrzebom wojska oraz w mniejszym stopniu potrzebom transportu przemieszczaj±cej siê ludno¶ci cywilnej. W tej sytuacji zdekapitalizowane lokalne linie nie mog³y liczyæ na zainteresowanie w³adz kolejowych, poch³oniêtych zapewnieniem jak najsprawniejszej komunikacji na g³ównych magistralach.Bezpo¶rednio za posuwaj±cym siê frontem w lutym i marcu 1945 r. pojawili siê na terenach objêtych zakresem niniejszego opracowania polscy kolejarze. Najpierw samorzutnie, a z czasem w sposób uporz±dkowany starali siê zabezpieczyæ i przywróciæ ruch na zniszczonych lub uszkodzonych przez dzia³ania wojenne liniach kolejowych regionu.
Poza liniami pañstwowymi na terenach tych funkcjonowa³y do ostatnich dni wojny koleje prywatne i samorz±dowe, stanowi±ce w³asno¶æ akcjonariuszy danego przedsiêbiorstwa oraz zazwyczaj powiatów, przez które przebiega³a ich trasa. Zbudowano je pod koniec XIX lub na pocz±tku XX w. z my¶l± o aktywizacji gospodarczej i zaspokajaniu potrzeb spo³eczno¶ci lokalnych. Do wybuchu II wojny ¶wiatowej wiele spo¶ród tych przedsiêbiorstw kolejowych zosta³o wykupionych (lub w inny sposób przejêtych) i wcielonych w sk³ad kolei niemieckich. Sta³o siê tak, gdy¿ wiek XX (konkurencja rozwijaj±cego siê transportu samochodowego) spowodowa³ spadek rentowno¶ci kolejek. Wcielaj±c powsta³e z inicjatywy prywatnej przedsiêbiorstwa kolejowe w sk³ad kolei niemieckich, uratowano je przed niechybnym bankructwem i likwidacj±.
Jedn± z linii lokalnych, które nie zosta³y w³±czone do sieci kolei pañstwowych, by³ szlak ³±cz±cy Zielon± Górê ze Szprotaw±. Tematem przewodnim niniejszego artyku³u s± dzieje powojenne tej linii. Chc±c je poruszaæ, nale¿y najpierw przybli¿yæ historiê jej powstania i funkcjonowania do 1945 r.Wszystko zaczê³o siê w latach dziewiêædziesi±tych XIX w. W krêgach przedsiêbiorców i przedstawicieli w³adz lokalnych z okrêgów zielonogórskiego i szprotawskiego zainicjowano rozwa¿ania na temat budowy bezpo¶redniego po³±czenia kolejowego tych dwóch o¶rodków. W tym okresie pañstwo niemieckie wyci±ga³o pomocn± d³oñ do inwestorów kolejowych, wydaj±c liczne ustawy i rozporz±dzenia o kolejach drugorzêdnych i lokalnych. Obni¿a³y one wymagania techniczne oraz upraszcza³y pragmatykê s³u¿bow±, a co za tym idzie – obni¿a³y koszta inwestycji.W pierwszych dniach stycznia 1897 r. odby³o siê w Siecieborzycach (Rüdersdorf) spotkanie osób i przedstawicieli instytucji zainteresowanych budow± linii z Zielonej Góry do Szprotawy. Wstêpnie uzgodniono, ¿e ziemiê pod kolej gminy przeka¿± za darmo, tak by obni¿yæ koszta inwestycji i znale¼æ chêtnych zainteresowanych realizacj± pomys³u. Poniewa¿ pañstwo nie by³o zainteresowane projektem, nale¿a³o znale¼æ prywatnego inwestora[1].Pomys³em tym zainteresowa³ siê Fryderyk Lenc, znany na ¦l±sku przedsiêbiorca kolejowy, specjalizuj±cy siê w budowie po³±czeñ lokalnych. W1908 r. stworzy³ on plan trasy zaakceptowany przez w³adze samorz±dowe, a przewiduj±cy jej przebieg z Zielonej Góry przez Broniszów (Brunzelwaldau), Wichów (Weichau) i Stypu³ów (Harwigsdorf) do Szprotawy. W Stypu³owie tory kolejki krzy¿owa³y siê z pañstwow± lini± Ko¿uchów-¯agañ. Wykorzystuj±c swoje szerokie kontakty w krêgach ministerialnych, ju¿ 21 czerwca 1910 r. Lenc uzyska³ koncesjê na budowê tej linii na podstawie przepisów ustawy o kolejkach, a 1 pa¼dziernika 1911 r. na szlak zbudowany przez jego firmê Lenc & Co. wyruszy³ pierwszy rozk³adowy poci±g. Linia d³ugo¶ci 50,7 km przebiega³a przez teren p³aski z minimaln± ilo¶ci± przeszkód terenowych. Wykonano jedynie kilka ma³ych obiektów in¿ynieryjnych nad pomniejszymi kana³ami wodnymi i rzeczkami oraz wiadukty. Obs³ugê trakcyjn± zapewnia³y trzy parowozy (tendrzaki z uk³adem osi 0–3–0) oraz wagony dostarczone przez zielonogórskie zak³ady Beuchelta: czterdzie¶ci towarowych, osiem osobowych i trzy pocztowo-baga¿owe (zdarza³o siê te¿, ¿e na torach kolejki go¶ci³y pojazdy kolei Rzeszy). Ca³y ten tabor s³u¿y³ kolejce od momentu jej powstania a¿ do pocz±tku roku 1945, pomniejszony jedynie o kilka wagonów wycofanych z eksploatacji w latach trzydziestych[2].W zwi±zku z rozwojem gospodarczym Zielonej Góry istnia³a pilna potrzeba rozbudowy sieci miejskich bocznic, które obs³ugiwa³yby liczne zak³ady przemys³owe. Wykorzysta³ ten fakt Lenc, proponuj±c przedsiêbiorstwom budowê bocznic po³±czonych z jego kolejk±. W ten sposób ju¿ wkrótce grono akcjonariuszy spó³ki Kleinbahn Grünberg–Sprottau poszerzy³o siê o zak³ady Beuchelta, rze¼niê miejsk±, Niemieck± Manufakturê We³ny oraz browar miejski, tworz±c uk³ad bocznic, które skomplikowa³y ruch w mie¶cie.W „winnym grodzie” kolejka posiada³a dwa dworce. Pierwszy z nich znajdowa³ siê przy dworcu g³ównym i poprzez posiadan± z nim ³±cznicê by³ wykorzystywany do prac manewrowych. G³ówny dworzec — Grünberger Oberstadt (Zielona Góra Górne Miasto) — zlokalizowano przy Gardenstrasse (dzisiejszej ulicy Ogrodowej) na obrze¿ach miasta. Znajdowa³a siê na nim m.in. dwustanowiskowa parowozownia stanowi±ca zaplecze techniczne kolejki. Przez pierwsze lata funkcjonowania linii obs³ugiwa³y j± trzy poci±gi mieszane osobowo-towarowe na dobê.
Pasa¿erowie kolejki to g³ównie mieszkañcy miejscowo¶ci po³o¿onych na jej trasie, robotnicy le¶ni oraz w okresie obydwu wojen ¿o³nierze okolicznych garnizonów. Ze wzglêdu na przebieg torowiska przez tereny le¶ne i rolnicze podstawowym towarem przewo¿onym t± kolej± sta³y siê drewno i p³ody rolne, a tak¿e wyroby metalowe dla zak³adów Beuchelta sprowadzane ze szprotawskiej huty Wilhelma. Wraz z up³ywem czasu spada³a liczba przewiezionych osób i towarów. W 1913 r. by³y 113 164 osoby i 64 886 ton towarów; w 1926 r. 94 835 osób i 59 357 ton, a w 1929 r. ju¿ tylko 50 122 osoby i 49 332 tony. Wtedy te¿ po raz pierwszy odnotowano deficyt na do tej pory dochodowej linii[3]. Stale rosn±ce straty spowodowa³y od 1934 r. Ograniczenie liczby kursuj±cych poci±gów. Po wybuchu II wojny ¶wiatowej sta³y rozk³ad jazdy przesta³ praktycznie istnieæ, a poci±gi kursowa³y w zale¿no¶ci od potrzeb a¿ do pocz±tków 1945 r. i nadej¶cia frontu.Zatrudnienie na kolejce w momencie jej otwarcia wynosi³o 69 osób (w tym 30 pracowników torowych). W miarê up³ywu czasu liczba ta zmniejsza³a siê, by w roku 1939 doj¶æ do 42 osób. W³adze kolejki tworzy³a dziesiêcioosobowa rada nadzorcza oraz dwuosobowy zarz±d. Sk³ad rady nadzorczejdoskonale oddaje lokalny charakter kolejki: zasiadali w niej burmistrzowie miast i starostowie powiatów, przez które przebiega³a trasa oraz przedstawiciele establishmentu gospodarczego. Warto te¿ podkre¶liæ, ¿e w jej w³adzach (a dok³adnie w zarz±dzie) przewijaj± siê polskie nazwiska: R. Roslowski z Wroc³awia (pe³ni±cy obowi±zki a¿ do ¶mierci w lutym 1931 r.), D. Michalski z Zielonej Góry[4].Do powa¿niejszych wypadków na trasie mo¿na zaliczyæ powód¼, w wyniku której podmyte zosta³y tory — od 28 pa¼dziernika do 3 listopada 1930 r. linia by³a zamkniêta na odcinku pomiêdzy Ochl± a Broniszowem[5].Torowisko kolejki zbudowane by³o z podk³adów w wiêkszo¶ci sosnowych i szyn typu 5 o d³ugo¶ci 10 metrów, wytrzymuj±cych nacisk na o¶ rzêdu 11 ton. Uproszczeniem by³ brak drogich urz±dzeñ teletechnicznych oraz zabezpieczeñ ruchu poci±gów, takich jak semafory (na ca³ej trasie ustawiono tylko jeden) czy znaki kszta³towe[6]. Uproszczenia w budowie i funkcjonowaniu nast±pi³y kosztem ograniczenia prêdko¶ci, przez co poci±gi nie przekracza³y prêdko¶ci 35 km/h.W czasie II wojny ¶wiatowej praca kolejki zosta³a dostosowana do potrzeb militarnych. Wo¿ono ni± m. in. ze Szprotawy elementy kad³ubów ³odzi podwodnych do zak³adów Beuchelta, gdzie by³y one sk³adane.Bardzo ciekawie wygl±da³a sytuacja, je¶li chodzi o grunty, przez które wiod³a linia. Wiêkszo¶æ z nich stanowi³y parcele przekazane przedsiêbiorstwu na w³asno¶æ przez w³adze powiatów, przez które przebiega³y tory. Niektóre odcinki szlaku bieg³y przez ziemie bêd±ce w³asno¶ci± instytucji b±d¼ osób prywatnych. Mierniczy kolejowi Biura Prawnego DOKP w Poznaniu w roku 1946 na podstawie wyci±gów katastralnych (z matryku³y podatku gruntowego) ustalili stan prawny gruntów. I tak na przyk³ad kolejka przebiega³a przez ziemie bêd±ce w³asno¶ci± na terenie Jêdrzychowa Oskara Kliema, w Ochli Gustawa i Anny Horlitzów, w Broniszowie probostwa katolickiego, w Radwanowie przecina³a dobra rycerskie Karola Kude itp. Z ogólnej liczby 75,97 ha gruntów zajêtych przez kolejkê w³asno¶ci± przedsiêbiorstwa Kleinbahn Grunberg-–Sprottau AG by³o 68,93 ha, reszta (7,04 ha) zosta³a zakwalifikowana jako grunty obce, niebêd±ce w³asno¶ci± przedsiêbiorstwa[7]. ¦wiadczy to o du¿ym zaanga¿owaniu lokalnych spo³eczno¶ci w budowê i funkcjonowanie kolejki poprzez udostêpnianie w³asnej ziemi pod jej trasê.Pierwszymi polskimi kolejarzami, którzy rozpoczêli po II wojnie ¶wiatowej prace w Zielonej Górze, byli pracownicy DOKP w Poznaniu, a dok³adniej obs³uga oddzia³u ruchowo-handlowego i elektrotechnicznego, których siedzibê tu zlokalizowano. To oni zabezpieczyli sieæ kolejow± na terenie miasta oraz zinwentaryzowali maj±tek linii Zielona Góra – Szprotawa. Zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Komunikacji odno¶nie do kolei prywatnych i samorz±dowych na terenach odzyskanych nale¿a³o okre¶liæ stan techniczny linii. Zgodnie z pierwszym raportem z 17 grudnia 1945 r., sporz±dzonym przez „komisjê z³o¿on± z przedstawicieli Biura Prawnego, Wydzia³u Ruchu i Wydzia³u Drogowego celem zebrania ¿±danych przez Ministerstwo Komunikacji informacji”, kolej zosta³a uznana za nieczynn±. „Nawierzchnia typu lekkiego [...] podsypka ¿wirowa mocno zanieczyszczona [...] stan toru pozwala tylko na kursowanie parowozów o nacisku na o¶ 11 ton”[8]. Z lektury tego jeszcze pobie¿nego raportu kszta³tuje siê obraz linii kolejowej do¶æ mocno wyeksploatowanej, choæ wci±¿ jeszcze sprawnej technicznie. Okre¶lenie „kolej nieczynna” nale¿y rozumieæ jako „na razie niewykorzystywana przez PKP”, g³ównie dlatego, i¿ czê¶æ obiektów in¿ynieryjnych, takich jak mostyczy przepusty, m.in. na terenie Zielonej Góry, zosta³o zniszczonych lub uszkodzonych przez wycofuj±ce siê wojska niemieckie. W wiêkszo¶ci wypadków nie by³y to uszkodzenia trudne do usuniêcia, wrêcz przeciwnie, mo¿liwa by³a ich naprawa metod± gospodarcz± z wykorzystaniem materia³ów znajduj±cych siê w obrêbie samej linii lub poprzez demonta¿ zbêdnych odcinków.Rok 1945 up³yn±³ kolejarzom pod znakiem zabezpieczenia, przywracania do ruchu najwa¿niejszych strategicznie odcinków i linii oraz remontów taboru. Wobec wa¿niejszych zadañ o charakterze ogólnopañstwowym zabrak³o si³ i ¶rodków na odbudowê czy chocia¿by przywrócenie ruchu na liniach lokalnych, tak prywatnych, jak i pañstwowych. Jednak ju¿ w roku nastêpnym ze wzglêdu na rosn±ce potrzeby zwi±zane z transportem mas ludno¶ci i potrzeb± zasiedlenia nowych terenów wzros³o znaczenie po³±czeñ lokalnych. Na pocz±tku roku 1946 zosta³ sporz±dzony przez pracowników kolei dok³adny raport na temat stanu linii Zielona Góra – Szprotawa. Prace nad nim zakoñczono 5 lutego. Wykonany z du¿± staranno¶ci± dokument zawiera³ szczegó³owy wykaz gruntów, budynków, nawierzchni, rozjazdów, bocznic, mostów, wiaduktów i przepustów, peronów, ramp, ogrodzeñ, przejazdów, placów sk³adowych, urz±dzeñ mechanicznych i elektrotechnicznych oraz spis inwentarza[9].W urzêdowych rozk³adach jazdy poci±gów z lat 1945–1950 czytamy, i¿ linia ta (wystêpuj±ca pod pozycj± 184 lub 323a) jest chwilowo nieczynna lub w odbudowie. W rzeczywisto¶ci (jak podaj± ¼ród³a wojskowe) pocz±wszy od 1946 r. linia zosta³a uznana za zdatn± do ruchu. Nie prowadzono na niej rozk³adowych poci±gów osobowych (ze wzglêdu na przebieg trasy kolejki przez lasy i tereny s³abo zaludnione oraz brak odpowiedniego taboru, który trzeba by by³o oddelegowaæ tylko do jej obs³ugi). Odcinki znajduj±ce siê na terenie Zielonej Góry wykorzystywano jako bocznice do uruchamianych zak³adów pracy, a reszta trasy zastrze¿ona by³a do obs³ugi poci±gów wojskowych i repatrianckich, a tak¿e w pó¼niejszym okresie poci±gów zdawczo-odbiorczych obs³uguj±cych nieliczne bocznice uruchomione na trasie. Prêdko¶æ maksymaln± na ca³ej trasie ograniczono do 20 km/h (wynika³o to z dekapitalizacji linii wywo³anej nadmiernym przeci±¿eniem i brakiem remontów w czasie wojny), a przepustowo¶æ okre¶lono na cztery pary poci±gów na dobê. W razie problemów technicznych lub wypadków na trasie pomoc± mia³ s³u¿yæ poci±g ratunkowy stacjonuj±cy w Lesznie, którego promieñ dzia³ania obejmowa³ tak¿e tê liniê[10].Kolejka zosta³a uznana za zdatn± do ruchu, nie oznacza³o to jednak, ¿e wszystkie zniszczenia wywo³ane wojenn± zawieruch± zosta³y usuniête. Wrêcz przeciwnie, by³y one znaczne (wyj±tkiem by³y budynki, których zniszczenia by³y niewielkie). Urz±dzenia takie jak pompa t³okowa (pozbawiona silnika) czy ¿uraw wodny by³y zniszczone w 90%, ¿uraw wêglowy w 70%. Na stacjach po¶rednich budynki by³y uszkodzone w stopniu od 15 do 70%. Na stacji koñcowej w Szprotawie urz±dzenia (¿uraw wêglowy i zbiornik wodny) by³y uszkodzone w 75%. Stopieñ zniszczenia urz±dzeñ mechanicznych na ca³ym szlaku wynosi³ od 75 do 90%. Stopieñ zu¿ycia zwrotnic (51 szt. typu 5, 6b i 6d) na ca³ej ponad 50-kilometrowej trasie by³ wysoki, czê¶æ z nich nie nadawa³a siê do dalszej eksploatacji. Poniewa¿ niektóre bocznice ze wzglêdu na zniszczenie obiektów, do których prowadzi³y, straci³y racjê bytu, sta³y siê automatycznie sk³adem czê¶ci zamiennych dla reszty linii. Je¶li chodzi o urz±dzenia elektrotechniczne, stopieñ zniszczeñ by³ najwiêkszy i wyniós³ 100% (wszystkie s³upy do wymiany). Urz±dzenia zabezpieczenia poci±gów w postaci 28 tarcz zwrotniczych i jednego semafora by³y zniszczone w 80%[11].Jako ciekawostkê nale¿y traktowaæ fakt, i¿ kolejka ³±cz±ca Zielon± Górê ze Szprotaw± nie mia³a szczê¶cia do kartografów. Na kilku mapach z lat 1945–1947 zaznaczona jest b³êdnie jako linia w±skotorowa. Mo¿na by s±dziæ, ¿e osoby opracowuj±ce mapê sugerowa³y siê zawartym w nazwie przedsiêbiorstwa s³owem Kleinbahn (czyli „ma³a kolej”); co ciekawe, nie pope³niono tego b³êdu w stosunku do innych prywatnych lub lokalnych kolejek na Ziemi Lubuskiej, choæ ka¿da spo¶ród nich mia³a w swojej nazwie to s³owo[12]. Podobny b³±d zosta³ pope³niony w czasopi¶mie lokalnym „Zachodni Goniec Regionalny” w 2002 r. Autor artyku³u opisuj±cego historiê tej kolejki nazywa j± w±skotorow±, okre¶laj±c jej szeroko¶æ toru na 760 mm[13]. Trudno powiedzieæ, sk±d zosta³y wziête te dane, gdy¿ autor nie poda³ ¼róde³, na których siê opiera³. Pomimo tego, ¿e do dzi¶ pozosta³o niewiele pozosta³o¶ci po dawnej linii Zielona Góra -– Szprotawa, mo¿na bardzo ³atwo ustaliæ szeroko¶æ jej toru. Zachowa³a siê stacja kolejki przy dworcu g³ównym w Zielonej Górze oraz fragment torowiska s³u¿±cy do dzi¶ jako bocznica. W Szprotawie zachowa³y siê przyczó³ki po mo¶cie stycznym do linii normalnotorowej G³ogów-¯agañ. Wystarczy porównaæ ich wielko¶æ z istniej±cym mostem. S± identyczne. Mo¿na te¿ przejrzeæ dostêpne w zbiorach muzealnych lub Internecie zdjêcia czy pocztówki z lat 1911–1945, przedstawiaj±ce kolejkê. Tak¿e w zbiorach archiwalnych mo¿na znale¼æ wiele dokumentów i map potwierdzaj±cych fakt, i¿ kolejka by³a lini± normalnotorow± (1435 mm).
Na Ziemi Lubuskiej i innych terenach przy³±czonych do Polski przedsiêbiorstwo PKP automatycznie sta³o siê w³a¶cicielem infrastruktury kolejowej stanowi±cej sk³adnik maj±tku kolei pañstwowych. Sprawa formalnego przejêcia na w³asno¶æ kolejek prywatnych i komunalnych toczy³a siê do lat piêædziesi±tych. Trwa³o to tak d³ugo, gdy¿ nale¿a³o dokonaæ wielu czynno¶ci formalnoprawnych, takich jak: ustalenie maj±tku bêd±cego w³asno¶ci± danego przedsiêbiorstwa, stanu prawnego ewentualnych roszczeñ w³a¶cicieli lub ich wierzycieli, zabezpieczenie i zinwentaryzowanie pozosta³ego maj±tku po zakoñczonych dzia³aniach wojennych. W pierwszych miesi±cach po zakoñczeniu wojny kolejarze skupili swoje wysi³ki na zabezpieczeniu i naprawieniu mienia kolejowego bez wzglêdu na jego status prawny. Problem statusu prawnego kolejek samorz±dowych i prywatnych wobec wa¿niejszych zadañ, jakie ci±¿y³y na kolejach, zosta³ od³o¿ony na potem. Jak g³osi pismo biura planowania Ministerstwa Komunikacji z 12 wrze¶nia 1945 r., „do systematycznego zbadania sprawy sieci kolei znaczenia miejscowego na odzyskanych ziemiach zachodnich i pó³nocnych mo¿na bêdzie przyst±piæ na pocz±tku przysz³ego roku”[14]. Badaæ by³o co, poniewa¿ w wiêkszo¶ci wypadków nie zachowa³y siê stosowne dokumenty lub nie by³o mo¿liwo¶ci ich odnalezienia. Sprawne rozwi±zanie problemu na drodze prawnej utrudnia³y tak¿e braki w ksiêgach wieczystych. Z drugiej strony wykorzystywano te braki. W protoko³ach zdawczo-odbiorczych DOKP Poznañ i Wroc³aw pojawia siê standardowa formu³a:
Z powodu zniszczenia ksi±g wieczystych na skutek dzia³añ wojennych nie mo¿na by³o na tej podstawie ustaliæ ani oznaczenia hipotecznego gruntów zajêtych pod eksploatacjê kolei, jak równie¿ osoby w³a¶ciciela tych gruntów. Brak ksi±g wieczystych uniemo¿liwia zarazem dokonanie ustalenia, jakie uprawnienia rzeczowe przys³uguj± przedsiêbiorstwu z tytu³u posiadanych gruntów oraz czy i w jakim zakresie istniej± ciê¿ary, ograniczenia w³asno¶ci wzgl. zobowi±zania po stronie przedsiêbiorstwa[15].
W ten sposób PKP rozwi±za³y problem roszczeñ by³ych w³a¶cicieli lub ich d³u¿ników. Nale¿a³o tylko przed upañstwowieniem danej linii podaæ ten fakt do publicznej wiadomo¶ci (zazwyczaj w prasie), informuj±c zarazem, i¿ do tego czasu nale¿y zg³aszaæ ewentualne roszczenia.
Nale¿y tu podkre¶liæ fakt, i¿ w³adze kolejowe stara³y siê dotrzeæ do dokumentacji dotycz±cej kolejek lokalnych na ziemiach zachodnich. W tej sprawie wysy³ano przedstawicieli kolei do Niemiec. DOKP w Poznaniu w poszukiwaniu informacji na temat znajduj±cych siê w zasiêgu jej dzia³ania linii (w tym m.in. omawianego po³±czenia Zielonej Góry ze Szprotaw±) delegowa³a dwukrotnie w 1947 r. naczelnika biura prawnego mgr. S. Dankiewicza. Lektura raportów przez niego sporz±dzonych daje obraz zamêtu, dublowania kompetencji oraz niechêci do udzielania informacji w strefach okupacyjnych Niemiec. Jak opisuje w swoim sprawozdaniu dla Ministerstwa Komunikacji:
[. . .] w Bielefeld stracili¶my resztê dnia na poszukiwanie w³a¶ciwego angielskiego urzêdu, okaza³o siê bowiem, ¿e centralne w³adze w Berlinie mylnie oznaczy³y nazwê urzêdu, który mia³ byæ w posiadaniu poszukiwanych akt [. . .] Nastêpnego dnia, 22 IV, uzyskali¶my kontakt z w³adzami angielskimi, przy czym okaza³o siê, ¿e akta Verkehrsministerium znajduj± siê pod nadzorem amerykañskiego pu³kownika Whittle w gmachu Hauptverwaltung der Eisenbahnen [pewnego rodzaju ministerstwo komunikacji dla po³±czonych stref angielskiej i amerykañskiej]. Rozpakowywanie i przegl±danie akt trwa³o do 28 IV (z przerw± w niedzielê). Poszukiwanych akt w¶ród tych akt nie natrafi³em [. . .] Wed³ug o¶wiadczenia Amtsmanna Bohla d³ugoletniego referenta spraw kolejek prywatnych, w³adze niemieckie nie posiadaj± ¿adnych wiadomo¶ci, czy i gdzie ewakuowa³y oraz gdzie obecnie znajduj± siê zarz±dy poszczególnych kolei prywatnych z terenów na wschód od Odry i Nissy administrowanych przez Polskê, Dnia 29 IV odby³em konferencjê z dr. Neugebauerem w Polskiej Misji Wojskowej, który o¶wiadczy³, ¿e sprawa wgl±du do akt firm Allgemeine Deutsche Eisenbahnbetriebsgesellschaft G.m.B.H. i Lenga Comp. G.m.B.H., po³o¿onych w strefie brytyjskiej, jest pozytywnie za³atwiona [. . .] Dnia 30 IV uda³em siê do firmy Allgemeine Deutsche Eisenbahnbetriebsgesellschaft G.m.B.H., lecz dyrektor dr Stephan oznajmi³ mi, ¿e nie otrzyma³ ¿adnych zleceñ od w³adz angielskich. Zakomunikowa³em to dr. Neugebauerowi [. . .], który natychmiast skomunikowa³ siê z w³adzami angielskimi i otrzyma³ zapewnienie, ¿e sprawa jest ju¿ za³atwiona [. . .]. Dnia 3 V, uda³em siê ponownie do tej firmy i otrzyma³em tak± sam± odpowied¼ jak 30 IV przy czym dyrektor dr Stephan nadmieni³, ¿e zwróci³ siê w tej sprawie pisemnie do w³adz angielskich, lecz jeszcze odpowiedzi nie otrzyma³. Zakomunikowa³em to w poniedzia³ek 5 V dr. Neugebauerowi, który telefonicznie zwróci³ siê do w³adz angielskich o wyja¶nienie, gdzie otrzyma³ odpowied¼, ¿e zasz³a pomy³ka, wydawano bowiem zezwolenia na wgl±d do aktów w mniemaniu, ¿e odno¶ne akta s± w angielskim posiadaniu, skoro za¶ okazuje siê, ¿e s± to akta prywatne, stanowi±ce w³asno¶æ przedmiotowych towarzystw, sprawa bêdzie musia³a byæ ponownie rozpatrywana[16].
Wyprawy na terytorium okupowanych Niemiec nie przynios³y oczekiwanych rezultatów.
Podstawê prawn± wykorzystywan± w procesie upañstwowienia kolejek prywatnych i samorz±dowych stanowi³ art. 2 ustawy z 3.stycznia 1946 r. (Dz. U. RP nr 3, poz 17) o nacjonalizacji przemys³u oraz stosowne orzeczenia ministra komunikacji wydawane przy okazji przejmowania kolejnych linii. Nale¿y jednak zwróciæ uwagê na fakt, i¿ spo³eczno¶ciom lokalnym nie zawsze zale¿a³o na przejêciu kontroli przez Polskie Koleje Pañstwowe nad lini±, która zbudowana by³a z my¶l± o zaspokajaniu potrzeb miejscowej ludno¶ci. Scentralizowana struktura PKP i braki w taborze nie zapewnia³y sprawnego i racjonalnego funkcjonowania takich kolejek. W dodatku przedsiêbiorstwo i tak by³o przeci±¿one zadaniami ogólnopañstwowymi. Niedocenianie zalet kolejek by³o szczególnie widoczne w pierwszych latach po wojnie, kiedy to koleje cierpia³y na problemy z opa³em i braki taborowe, czêsto uniemo¿liwiaj±ce sprawne wykonanie zadañ narzuconych przez pañstwo (a co dopiero mówiæ o utrzymaniu ma³o istotnych strategicznie linii).
Znamiennym przyk³adem rabunkowej gospodarki PKP na Ziemi Lubuskiej by³ los kolei ³±cz±cej Strzelce Krajeñskie z Lubian± Pyrzyck±. Linia ta stanowi³a boczne odga³êzienie wa¿nego szlaku ³±cz±cego Berlin z obecnym Kaliningradem, a jednocze¶nie jedyny ¶rodek komunikacji dla mieszkañców miasteczek i wsi na jej trasie. Pomimo protestów w³adz lokalnych, a tak¿e wojewódzkich, zosta³a ona prawie ca³a rozebrana. Pozostawiono jedynie pomiêdzy stacjami Strzelce Krajeñskie i Strzelce Krajeñskie Miasto odcinek, który mia³ spe³niaæ funkcje bocznicy obs³uguj±cej zak³ady przemys³owe, ale nawet on zosta³ „z rozpêdu” czê¶ciowo rozebrany. Po wielu interwencjach na szczeblach kilku ministerstw w³adze kolejowe w koñcu przyzna³y, i¿ likwidacja tej linii nie mia³a uzasadnienia spo³ecznego ani ekonomicznego czy strategicznego (linia rokadowa, przydatna w razie prowadzenia dzia³añ militarnych o charakterze obronnym)[17]. Podobny los spotka³ linie ³±cz±ce Sulêcin z Rudnic± i Sulechów ze ¦wiebodzinem (ta ostatnia jednak dziêki determinacji w³adz lokalnych zosta³a pó¼niej odbudowana).
Pewn± furtkê dla funkcjonowania kolejek lokalnych stanowi³ art. 3 ustawy z 3 stycznia 1946 r., który g³osi³, i¿ przejêciu przez pañstwo na w³asno¶æ nie podlegaj± przedsiêbiorstwa komunikacyjne kolei ¿elaznych normalnych i w±skotorowych, je¿eli stanowi± w³asno¶æ zwi±zków samorz±dowych. Wpraktyce zapis ten dotyczy³ ziem znajduj±cych siê w obrêbie Polski przed II wojn± ¶wiatow±, gdzie nie stanowi³o problemu dotarcie do dokumentów dotycz±cych funkcjonowania kolejki przed wojn±. Na Ziemi Lubuskiej braki w dokumentacji uniemo¿liwia³y jednoznaczne okre¶lenie praw w³asno¶ci i zasad, wed³ug których funkcjonowa³a dana kolejka przed wojn±.
Jeszcze inn± mo¿liwo¶æ funkcjonowania kolejek lokalnych dawa³ artyku³ 5 powy¿szej ustawy, który przewidywa³ przekazanie lokalnych przedsiêbiorstw komunikacyjnych w³a¶ciwym zwi±zkom miêdzykomunalnym. W obydwu przypadkach zarz±d nad kolejk± sprawowaæ mia³y w³adze samorz±dowe, rady narodowe i PKP (do PKP nale¿a³o te¿ sprawowanie nadzoru technicznego). Zapewnia³o to fachowe zarz±dzanie i gwarancjê uwzglêdnienia potrzeb lokalnych.Upañstwowienie Przedsiêbiorstwa Komunikacyjnego Kolej Zielona Góra–Szprotawa (Kleinbahn A. G. Grunberg–Sprottau) nast±pi³o na podstawie art. 2 ustawy z 3 stycznia 1946 r. (DzURP nr 3, poz. 17) oraz orzeczenia ministra komunikacji nr 1 z 24 kwietnia 1947 r. (Monitor Polski nr 60, 8 maja 1947 r., poz. 452). Protokó³ zdawczo-odbiorczy finalizuj±cy proces upañstwowienia linii sporz±dzony zosta³ w biurze naczelnika biura prawnego DOKP Poznañ 2 wrze¶nia 1947 r. w obecno¶ci in¿. W. Rubczaka (zdaj±cy), mgr. S. Dankiewicza i mgr. J. Strzeleckiego (przejmuj±cy) oraz F. Szymczyka (obserwator z ramienia Zwi±zku Zawodowego Kolejarzy). Fina³em upañstwowienia linii by³o orzeczenie ministra kolei z 20 czerwca 1951 r. potwierdzaj±ce wszystkie poprzednie decyzje wydane w tej sprawie[18].Przejêcie przez pañstwo nie pomog³o kolejce Zielona Góra–Szprotawa przetrwaæ. Pomimo i¿ zosta³a wpisana na listê linii przeznaczonych do odbudowy w ramach planu 6-letniego, nigdy do tego nie dosz³o. Kiedy na miejsce przeznaczenia dotar³y ostatnie wagony z repatriantami, okaza³o siê, ¿e ruch towarowy jest zbyt ma³y, a koszty odbudowy i prowadzenia ruchu osobowego zbyt du¿e. Co roku ze wzglêdu na brak ¶rodków przesuwano termin przyst±pienia do prac naprawczych. Szlak powoli zarasta³ chwastami. Poci±gi zdawczo-odbiorcze pojawia³y siê na nim coraz rzadziej. Linia popada³a w zapomnienie. W latach piêædziesi±tych zlikwidowano tory na wiêkszo¶ci odcinków. Poci±gi pojawia³y siê najd³u¿ej, bo a¿ do 1955 r., na odcinku ze Szprotawy do Stypu³owa. Kolejka zosta³a uznana za nierentown± i w zwi±zku z tym zaniechano jej eksploatacji z wyj±tkiem sieci bocznic na terenie Zielonej Góry. Przez wiele lat toczy³y siê debaty na temat mo¿liwo¶ci zagospodarowania i racjonalnego wykorzystania torowiska kolejki na terenie „winnego grodu”. Od lat siedemdziesi±tych my¶lano o utworzeniu na bazie istniej±cego uk³adu torowego linii tramwajowej. ¯aden z projektów nie wyszed³ poza stadium ekspertyz.Do dzisiaj mo¿na znale¼æ w terenie wiele ¶ladów po by³ej kolejce. Przez wiêksz± czê¶æ dawnego torowiska przebiegaj± drogi i ¶cie¿ki le¶ne. Bardzo dobrze zachowa³y siê cztery by³e budynki dworcowe, dwa w Zielonej Górze oraz po jednym w Ochli i Witkowie Szprotawskim (przerobione na mieszkania). Przy pozosta³o¶ciach po torowisku na by³ym przystanku osobowym Dêbiczka zachowa³ siê s³upek kilometrowy (26 km). Przystanek ten by³ te¿ jedyn± stacj± na trasie zlokalizowan± poza jak±kolwiek miejscowo¶ci±, prosto w lesie. Pod Chodkowem stoi zachowany do dzisiaj most nad rzeczk± Brze¼nic±. W tej¿e miejscowo¶ci znajduj± siê te¿ wysokie nasypy, pozosta³o¶ci mostu, po którym niegdy¶ poci±gi przeje¿d¿a³y nad drog± ko³ow±. Na stacji koñcowej w Szprotawie o istnieniu kolejki przypomina dzi¶ tylko zasypana obrotnica i coraz trudniejsze do uchwycenia ¶lady po dawnym torowisku.
Wykaz stacji i przystanków na linii kolejowej Zielona Góra–Szprotawa
Na podstawie urzêdowego rozk³adu jazdy i lotów lato 1947 r., Ministerstwo Komunikacji, Warszawa 1947 r.: Zielona Góra – Ochla – Twardos³aw – Zebrzydów – Bronis³aw – Dêbiczka – Wychów – Snowidza Wie¶ – Szczypu³ów – Siecieborzyce – Wituchów – Korytnica – Szprotawa.
Serwis powsta³ i funkcjonuje dziêki ¶rodkom finansowym Gminy wiejskiej Zielona Góra


