Dzisiaj jest wtorek, 7 wrze¶nia 2010

Kolejowa Toplista
Puls - nie jeste¶ sam!
Napisz do nas Galeria

parowozy

1. ¬RÓD£A INFORMACJI

            Kolej szprotawska nie jest modnym tematem, nie przyci±ga rzesz autorów, historyków, dziennikarzy czy specjalistów kolejnictwa. Niemniej zbieraj±c informacje o parowozach s³u¿±cych na tej linii, mo¿na opieraæ siê na pracach kilku autorów oraz paru specjalistycznych stronach internetowych, g³ownie niemieckojêzycznych.

                    Znany badacz kolejnictwa, Micha³ Jerczynski, napisa³ krótki wstêp do dwuczê¶ciowego artyku³u S³awomira Fedrowicza (¦wiat kolei 2 i 3 / 2003), w którym wspomina jednym zdaniem o zapleczu taborowym kolei szprotawskiej.

            Znacznie szerzej kolejkê opisuje zielonogórski nauczyciel i regionalista, Ryszard Lisowski, po¶wiêcaj±c parowozom tej kolei kilka zdañ w drugim numerze czasopisma Pionierzy z roku 2002 (artyku³ ten zosta³ te¿ wydrukowany w Zachodnim Goñcu Regionalnym 4/2002).

 

            Równie¿ Gazeta Lubuska po¶wiêci³a kolejce kilka artyku³ów. W dwóch z nich, ikony lubuskiego krajoznawstwa i historii regionalnej, Tomasz Czy¿niewski (Gazeta Lubuska, 17 grudnia 2004 r.) i prof. Jerzy Piotr Majchrzak (Gazeta Lubuska, 22 pa¼dziernika 1997 r.), odnosz± siê równie¿ (krótko) do stanu posiadania przez kolej swoich parowozów.

 

            Najszersze wiadomo¶ci w tym zakresie pochodz± jednak od dwóch badaczy, specjalizuj±cych siê w historii kolejnictwa. M³odszy z nich, Tomis³aw Czarnecki, na swojej stronie internetowej www.holdys.pl/tomi, po¶wiêconej staremu taborowi kolejowemu, a lokomotywom i parowozom w szczególno¶ci, wspomina o jednym z parowozów kolei szprotawskiej. Pozyskane w prowadzonej z nim w 2006 r. a niepublikowanej nigdzie korespondencji mailowej wiadomo¶ci poszerzy³y stan wiedzy o jeszcze jedn± maszynê, a ostatnie maile, ju¿ z 2008 r., o kolejn±.

 

Bardziej do¶wiadczony, Roman Witkowski, ma zebrany jeszcze dok³adniejszy materia³, ilustrowany zdjêciami. Niestety s± to zdjêcia parowozów ze „szprotawianki” ju¿ z okresu ich s³u¿by gdzie indziej, po 1945 r. Natomiast sam materia³ dotyczy kompletu maszyn obs³uguj±cych kolej szprotawsk±. Informacje te pochodz± z prywatnej, nigdzie niepublikowanej korespondencji mailowej.

               Uzupe³nieniem tych publikacji i korespondencji s± niemieckojêzyczne strony internetowe, np. www.lokomotive.de oraz równie¿ niemieckojêzyczne opracowania ksi±¿kowe, np. G. Moll, H-J. Wenzel, "Die Baureihe 89.70", EK - Verlag, Freiburg 1981 r., czy Bufe S., Eisenbahnen in West- und Ostpreussen, Bufe-Fachbuch-Verlag, Egglham 1986.

2. B£ÊDY I POPRAWKI

            Mimo bardzo nielicznego materia³u historycznego po¶wiêconego kolejce szprotawskiej, o dziwo, mo¿na wyró¿niæ dwie szko³y: 1) wg prof. J. P. Majchrzaka oraz R. Lisowskiego, linia do Szprotawy by³a lini± w±skotorow±, o rozstawie 760 mm; 2) pozostali badacze nie maj± takich w±tpliwo¶ci, wed³ug nich kolej by³a normalnotorowa (rozstaw 1435 mm). Chc±c przedstawiæ historiê parowozów „szprotawianki” trzeba najpierw rozstrzygn±æ, która z tych dwóch szkó³ myli siê, gdy¿ problem ten ma równie¿ decyduj±ce znaczenie, przy ocenie nierzadko sprzecznych informacji na temat taboru kolei.

            Ju¿ na pocz±tku, autorytatywnie stwierdzamy, i¿ kolej szprotawska by³a kolej± normalnotorow±, o rozstawie 1435 mm (patrz m.in. informacje w zak³adce „Historia kolei szprotawskiej”). Najprawdopodobniej u ¼róde³ b³êdu pope³nionego przez obu znacz±cych krajoznawców, by³a z³a interpretacja pojêcia „Kleinbahn”. Otó¿ pojêcie to, szeroko wyja¶nione w aspekcie prawnym i historycznym w zak³adce „Historia kolei szprotawskiej”, artyku³ „Geneza powstania”, nie ma odpowiednika ani w jêzyku polskim ani w polskim kolejnictwie. Chocia¿ proste t³umaczenie z niemieckiego brzmi „ma³a kolej” lub „kolejka”, nie dotyczy ono kolei w±skotorowej. „Kleinbahn” to kolej niepañstwowa, prywatna, ograniczona swym przebiegiem do terenu jednego lub dwóch powiatów, funkcjonuj±ca zgodnie z ustaw± prusk± z 1892 r. o „kolejkach [Kleinbahnen] i bocznicach prywatnych”. Na kolej w±skotorow± w jêzyku niemieckim mamy okre¶lenie Schmalspurbahn.

            Posiadaj±c tak± wiedzê, zanalizujmy najpierw artyku³y prof. J.P. Majchrzaka i R. Lisowskiego. Drugi z autorów, wyposa¿a „szprotawiankê” w lokomotywy JVK Mayera, pisz±c jednocze¶nie: „By³a ona bardzo rozpowszechniona w ca³ej Rzeszy Niemieckiej i przed uruchomieniem linii Zielona Góra – Szprotawa obs³ugiwa³a ponad 500 km linii w±skotorowych”. Sam zatem autor przyznaje i¿ by³a to maszyna w±skotorowa, co jest zreszt± zgodne z jego tez±, i¿ „szprotawianka” mia³a rozstaw torów 760 mm. Niestety, nieco dalej, autor „zakupuje” (1928 r.) dla kolei szprotawskiej typowy, normalnotorowy (na rozstaw 1435 mmm) parowóz firmy Vulcan typu T-3. Sk±d ta niekonsekwencja ?

            Prof. J. P. Majchrzak pozwala sobie na podobn± niekonsekwencjê. Mimo, i¿ równie¿ utrzymuje, ¿e kolej by³a w±skotorowa, w swoim artykule wyposa¿a j± w parowozy na normalny tor (1435 mm) czyli typu LAG 40.

            Nie da siê ukryæ, i¿ na pewno po linii normalnotorowej nie mog³y je¼dziæ parowozy w±skotorowe firmy Mayera. Wszyscy pozostali autorzy i dostêpna dokumentacja, równie¿ nie zostawiaj± miejsca na linii szprotawskiej dla parowozu typu LAG 40. R. Witkowski dodaje, i¿ maszyny typu LAG 40-49 by³y eksploatowane na linii LEG tj. Lausitzer Eisenbahngesellschaft, w rejonie Lubsko - Tuplice - Bad Muskau, Ruszow - Gozdnica oraz Jankowa – Przewóz. Maszyny LAG 40-49 i 51-58 o uk³adzie osi 1-3-0 i 0-3-1 w 1943 r. zosta³y przekazane do miejscowo¶ci Thalkirchen w Bawarii.

            Na „szprotawiance” s³u¿y³y tendrzaki o uk³adzie osi 0 – 3 – 0 (M. Zarzycki, 2005), czyli maszyny typu T-3 firmy Vulcan ze Szczecina. Informacje te potwierdzaj± wszyscy pozostali autorzy (T. Czy¿niewski, T. Czarnecki, R. Witkowski) oraz dwie fotografie z 1912 i 1917 (lub 1920) roku pe³nego sk³adu pod par± na stacji Górne Miasto. Wydaje siê to logiczne, zwa¿ywszy równie¿ i na to, ¿e to w³a¶nie firma Vulcan by³a powi±zana biznesowo z firm± Lenza, g³ównego udzia³owca spó³ki kolei zielonogórsko – szprotawskiej. Podobne powi±zania mia³y miejsce w przypadku zakupu wagonów, które kupiono u innego udzia³owca spó³ki, w lokalnej firmie Buechelta.

            Poszczególni autorzy nie s± natomiast tak do koñca zgodni co do ilo¶ci tych parowozów. Ich liczba oscyluje miêdzy 3 a 4. Czy¿niewski pisze o 4 parowozach i kryzysie w latach 30-tych. Majchrzak mówi o trzech maszynach. Lisowski, wpierw wyposa¿a kolejkê w owe nieszczêsne w±skotorówki Meyera, a w 1928 r. dokupuje tendrzaka T-3, dodaj±c i¿ „w tym¿e w³a¶nie roku spó³ka dysponowa³a czterema lokomotywami”. Wed³ug Zarzyckiego „obs³ugê zapewnia³y trzy tendrzaki” a – Jerczyñskiego – „kolejka posiada³a pocz±tkowo 4 parowozy z firmy Vulcan”. O czterech parowozach, z których jeden zosta³ odsprzedany w latach 30-tych wspominaj± te¿ T. Czarnecki i R. Witkowski. Wydaje siê, ¿e o wszystkim przes±dza oryginalny dokument – sprawozdanie spó³ki za okres sprawozdawczy 1911/12, w którym wymienione s±: 4 Tender-Lokomotiven.

            Zanim podsumujemy powy¿sze wywody i przedstawimy dane techniczne oraz historiê parowozów „szprotawianki” jeszcze dwa zdania komentarza. Wyprowadzaj±cy, niew±tpliwie b³êdne wnioski, R. Lisowski, powo³uje siê na dokumentacjê spó³ki. Pan Ryszard jest znanym i cenionym krajoznawc±, zawsze pisa³ w sposób niezwykle wywa¿ony. Nie wydaje siê, aby autor dotar³ do niew³a¶ciwych dokumentów, raczej nale¿y zastanowiæ siê nad tym, jak ³atwo czasem o myln± interpretacjê. Niechaj przypadek jaki zdarzy³ siê Panu Ryszardowi bêdzie ostrze¿eniem, ¿e badania krajoznawcze mog± byæ wspania³± przygod±, daj± mnóstwo pozytywnych emocji, ale trzeba byæ bardzo ostro¿nym, skupionym i pokornym wobec Historii i Prawdy. Dziwna pomy³ka przydarzy³a siê równie¿ tak cenionemu prof. J. P. Majchrzakowi. Nie mo¿na te¿ nie skomentowaæ zdania, znajduj±cego siê w jego artykule a dotycz±cego parowozów, które „dotrwa³y do koñca ¿ywotno¶ci linii, to jest do jesieni 1944 r.” Zdanie to szczególnie zastanowi³o R. Witkowskiego, który tak siê do niego odniós³: „Jesieni± 1944 kolejka "gwizda³a i sapa³a" w najlepsze (jak przed laty) i nikt w Rzeszy nie wierzy³ ze kiedy¶ bêdzie inaczej. To raczej stwierdzenia ludzi pochodz±cych z Centralnej Polski dla których tam faktycznie zawa¿y³o lato/jesieñ 1944 r. !”

3. SPÓR O „JEDYNKÊ”

               Mo¿na by powiedzieæ, i¿ po b³±dzeniu po ró¿nych meandrach prawdziwi historycy zawsze dojd± do prawdy. I w wiêkszo¶ci przypadków szanuj±cy siê badacze potrafi± uznaæ racjê drugiej strony, po to, aby wspólnie przekazywaæ ¶wiatu ow± prawdê. Tak jest te¿ z trzema parowozami „szprotawianki”. Zaraz, zaraz – z trzema... ? Niestety, w³a¶nie z trzema, gdy¿ w jednym przypadku, przypadku zielonogórsko – szprotawskiej „jedynki” nie uda³o siê jednak jak dot±d wypracowaæ tezy, z któr± zgodzili by siê obaj specjali¶ci.

               Oto co pisze o niej T. Czarnecki: W dozorze kot³owym PKP zarejestrowano kocio³ Vulcan o numerze fabrycznym 2616 z 1910 r. jako ustawiony na parowozie TKh100-23. We wpisie dokonano korekty, skre¶laj±c numer 23 i wpisuj±c nr 6. Istnieje taki zbiór kartek, na których kto¶ w Ministerstwie Komunikacji rozpisa³ powojenne przenumerowanie parowozów na oznaczenia nowe i usystematyzowane. Mo¿na tam odnale¼æ zapis, ¿e oznaczenie TKh100-6 przewidywano dla parowozu nosz±cego oznaczenie "TKh 21c" [to by by³ odno¶nik do numeru 21c, jaki „jedynka” nosi³a podczas s³u¿by na „szprotawiance”]. W "Ksiêdze inwentarzowej parowozów PKP" przy TKh100-6 zapisano (pisownia oryginalna): Wulkan Werke Stetin 1910. Parowóz TKh100-6 s³u¿y³ na pewno w DOKP Poznañ (byæ mo¿e równie¿ w innych dyrekcjach), skre¶lony z inwentarza PKP zosta³ z dniem 16 marca 1959. Co siê z nim dalej dzia³o - nie wiem. Byæ mo¿e trafi³ gdzie¶ do przemys³u, ale w dostêpnych mi ksiêgach dozorowych gdzie¶ z pocz±tku lat 70-tych ju¿ go nie by³o.

            R. Witkowski w swoich badaniach doszed³ do innych wyników, wed³ug których „jedynka” podczas swej s³u¿by w dyrekcji wroc³awskiej PKP (po 1945 r.) nosi³a jednak numer TKh100-23 a przed rokiem 1949 zosta³a sprzedana lub z³omowana. Wyja¶nia te¿, ¿e parowóz ten na pewno nie zosta³ sprzedany do przemys³u, gdy¿ mia³by to odnotowane w wykazie wszystkich maszyn, które po II wojnie na PKP pracowa³y. Te  dokumenty o których p. Czarnecki wspomina te¿ mampisze dalej pan Roman - Przejrza³em je jeszcze raz i trudno jednoznacznie potwierdziæ lub zaprzeczyæ jego przypuszczeniom. Po prostu po wojnie by³ taki ba³agan, ¿e dokumenty te zawieraj± wiele luk. Pamiêtajmy, ¿e pierwszy spis parowozów pochodzi z jesieni 1946 r., gdy przymierzano siê do przenumerowania maszyn. Do tego czasu przez kilka miesiêcy parowozy by³y we w³adaniu "Iwanów" [chodzi o Armiê Czerwon± i jej oddzia³y zajmuj±ce siê zdobycznym na Niemcach sprzêtem], którzy domalowywali na budkach maszynisty swoje znaki (a wiec sierp/m³ot + CCCP) oraz litery T (trofiejny), nieraz jeszcze dodatkowe numery np. jakiej¶ kolumny transportowej etc. Pó¼niej maszyny wraz z transportami wojskowymi odje¿d¿a³y w "sin± dal". Je¿eli nie wyjecha³y poza granice kraju, by³y w koñcu przekazywane Polakom, którzy przybyli na te tereny i nie znali wielu niemieckich serii maszyn. Oryginalne dokumenty do tych parowozów pozosta³y jednak w jednostkach macierzystych a tu ros³y zadania przewozowe wiêc maszyny by³y dalej eksploatowane. Po kolejnym roku farba zd±¿y³a ju¿ czê¶ciowo sp³yn±æ a nowy, czêsto nieprzeszkolony, personel PKP nie znal siê na dotychczasowych oznaczeniach. Wysy³ano cz³owieka "na tory", który mia³ spisaæ dane z parowozu i ten notowa³ wszystko co na budce by³o namalowane ! W niektórych przypadkach numery by³y zamazane, wiêc kazano temu komu¶ wej¶æ do ¶rodka i spisaæ numer kot³a. Jednak odczytaæ cokolwiek z tabliczki kot³owej, zamalowanej podczas kolejnych napraw g³ównych piêcioma warstwami czarnej farby, by³o trudne i zale¿a³o od sumienno¶ci danego pracownika. Czasami "uda³o siê" spisaæ ca³y numer i nazwê wytworni, czasami tylko koñcówkê numeru lub tylko rok produkcji. Du¿ym problemem by³o uporz±dkowanie "nowych" maszyn w stosowne serie i wtedy w³a¶nie pope³niono mnóstwo b³êdów. Pó¼niej zauwazono niektóre pomy³ki i zaczêto przerzucaæ parowozy do innych serii oczywi¶cie nadaj±c im równie¿ nowe numery inwentarzowe. Zdarza³o siê nieraz, ¿e kocio³ parowozu by³ przestrzelony przez pocisk artyleryjski, ale podwozie by³o dobre, a w innej, podobnej maszynie - na odwrót, wiêc z dwóch pojazdów sklecano jeden ! Przez ten zamêt trudno dzi¶ jednoznacznie okre¶liæ dalsze losy wielu poniemieckich maszyn. Reasumuj±c - pozostajê przy pierwotnej wersji. Ca³y wywód koñczy jednak znakiem zapytania: na potwierdzenie tego co napisa³em - parowóz TKh100-23 (zreszt± ten TKh100-6 tez) podczas przenumerowania w 1946/7 r. znajdowa³ siê w dyrekcji wroc³awskiej wiêc musia³ odjechaæ z Zielonej Góry. Niemcy tego nie zrobili gdy¿ pojecha³by wraz z dwoma innymi za Nysê £u¿yck±. Dlaczego wiec zosta³ - mo¿e by³ w chwili wkroczenia Rosjan niesprawny ? Jednak ¿eby odjechaæ musia³ byæ najpierw naprawiony, choæby prowizorycznie. Byc mo¿e stacjonowa³ niedaleko np. w Szprotawie, która w 1946 r. nale¿a³a ju¿ do dyrekcji wroc³awskiej. Poniewa¿ tego problemu prawdopodobnie nie da siê ju¿ nigdy na 100 % jednoznacznie rozwi±zaæ, proponuje daæ przy maszynie TKh100-23 znak zapytania.

           Trudno mi dociekaæ na jakiej podstawie p. Witkowski pisze, ¿e parowóz nr 1 zosta³ tak wcze¶nie sprzedany lub z³omowany. – odpowiada z kolei T. Czarnecki - Byæ mo¿e natrafi³ na protokó³ kasacyjny b±d¼ datê skre¶lenia parowozu TKh100-23. Mnie osobi¶cie wydaje siê jednak, ¿e TKh100-23 by³ parowozem pochodz±cym z Kolei Sowiogórskiej (Eulengebirgsbahn) - wskazywaæ na to mo¿e zapis w przenumerowaniu: EGB 2c - TKh100-23 DOKP Wroc³aw. Rzeczywi¶cie musia³ zostaæ do¶æ wcze¶nie skre¶lony z inwentarza PKP, gdy¿ w za³o¿onej pod koniec lat 40-tych ksiêdze kot³owej kocio³ takiego parowozu (Vulcan 1809) ju¿ nie figuruje. Wpisanie kot³a Vulcan 2616 pod numer 23 musia³o byæ pomy³kowe, skoro zreszt± skorygowano je. TKh100-6 pierwotnie by³ w dyrekcji wroc³awskiej (oko³o 1946 r.), pó¼niej widaæ przeniesiono go do dyrekcji poznañskiej. Odnalaz³em zapisy, ¿e z dniem 1.06.49 r. przeniesiono go z Kolei Powiatowej Ko¶cian-Gostyñ na stan parowozowni w Lesznie. W dniu 16 marca 1959 r. znajdowa³ siê w par. Poznañ Franowo, gdzie z powy¿sz± dat± zosta³ zakwalifikowany na z³om. Osobi¶cie jestem przekonany, ¿e parowóz Vulcan 2616 ex Gruenberg Sprottau nr 1 nigdy nie nosi³ oznaczenia TKh100-23, a sw± s³u¿bê zakoñczy³ na PKP jako TKh100-6 w 1959 r.

            Czy zachowane dokumenty i dostêpne metody badawcze pozwol± kiedykolwiek rozstrzygn±æ ten spór obu historyków i potwierdziæ jednoznacznie jedn± z przedstawianych powy¿ej wersji ? A mo¿e bêdzie jeszcze inaczej i prawda oka¿e siê zupe³nie inna ? Pan Roman na koniec zostawi³ bowiem prawdziw± bombê: Inna sprawa - czy sprawdza³ Pan [cytaty pochodz± z korespondencji kierowanej do autora] mo¿liwo¶æ pracy parowozu po 1947 r. na zielonogórskich bocznicach ? Mo¿liwe bowiem jest, ¿e po odbudowie torów do tych bocznic skierowano na nie  maszynê np. TKh100-23, która przesz³a na w³asno¶æ której¶ z firm bocznicowych ? Czasami szukamy daleko nie widz±c w³asnego podwórka....  Takie przypadki na innych kolejach prywatnych ju¿ spotka³em. Ale to tylko sugestia w poszukiwaniu ew. dalszych ¶ladów po tej maszynie.

             W poni¿ej prezentowanych metryczkach poszczególnych parowozów uwzglêdniono, „z ostro¿no¶ci procesowej”, jakby to powiedzieli prawnicy, obie wersje.

4. PAROWOZY NA „SZPROTAWIANCE”

                W trakcie zbierania materia³ów do historii parowozów na kolei szprotawsko – zielonogórskiej nabra³em przekonania, i¿ warto oprzeæ siê na informacjach niepublikowanych, otrzymanych od dwóch badaczy: Tomis³awa Czarneckiego i – przede wszystkim – Romana Witkowskiego. Czê¶ciej bêdziemy, przy tym, oddawaæ g³os panu Romanowi, którego wiadomo¶ci s± pe³niejsze i ilustrowane zdjêciami.

                „W okresie najwiêkszych przewozów (do 1914 r.) – jak pisze Roman Witkowski - wystarcza³y 4 maszyny, po wojnie do koñca 1923 r. by³ g³êboki kryzys ¶wiatowy. Potem by³o kilka lepszych lat 1925-28, ale nie osi±gniêto wyników sprzed wojny i przyszed³ kryzys ¶wiatowy. Wtedy nawet 3 maszyny by³y niewykorzystane wiêc czwart± (chc±c byæ mo¿e ratowaæ siê przed bankructwem) spó³ka sprzeda³a na o wiele lepiej prosperuj±c± kolej Deutsch Krone  - Virchow

              Jak ju¿ napisa³em powy¿ej z t±, tak by siê wydawa³o niedawn±, histori± nie jest jednak tak prosto. Szum informacyjny panuje nie tylko w kontek¶cie ilo¶ci parowozów, jakie s³u¿y³y na „szprotawiance”. Nie³atwo jest równie¿ przedrzeæ siê przez morze, nierzadko sprzecznych ze sob±, informacji dotycz±cych ich losów. Roman Witkowski tak charakteryzuje swoj± pracê: „od kilku lat z uporem maniaka poprawiam b³êdy innych autorów, wiêc jestem ju¿ "zaprawiony" do ci±g³ego wyja¶niania i korekty. Niedawno musia³em rozwik³aæ zagadkê 33 parowozów, gdy¿ znany sk±din±d autor ksi±¿ki, zrobi³ tak niemi³osierne b³êdy, ¿e kilka miesiêcy po¶wiêci³em, ale efekt jest” (dotyczy artyku³u: ¦wiat Kolei 8/2007, historia WKAG, zespo³u kolei w±skotorowych na ¯u³awach). Odno¶nie samych badañ nad parowozami kolei szprotawskiej, zobligowa³ mnie do opatrzenia ich komentarzem, ¿e „po d³ugich poszukiwaniach materia³ów archiwalnych, uda³o siê ostatecznie ustaliæ, jakie maszyny obs³ugiwa³y ruch poci±gów”.

               Na wiele pu³apek zwraca te¿ uwagê Tomis³aw Czarnecki, przyznaj±c, ¿e i jego badania nie by³y wolne od b³êdów i pomy³ek. W 2006 r. pan Tomis³aw napisa³ mi, m. in. ¿e inny z parowozów z kolejki szprotawskiej, w niektórych ¼ród³ach, równie¿ bywa przypisywany PKP, aczkolwiek nie jest to prawd±. Chodzi o dok³adnie tak± sam± maszynê, jak 3c (parowóz 1c, wyprodukowany w tym samym "miocie" Vulcana) - mia³ on jakoby otrzymaæ oznaczenie TKh100-23, jednak z badañ wynika, ¿e by³ to zupe³nie inny parowóz, a 1c trafi³ do Niemiec, gdzie pracowa³ jako lokomotywa manewrowa w warsztatach kolejowych w Goerlitz”. Po kolejnych dwóch latach konsekwentnych badañ, autor przyznaje, i¿: po pierwsze, rzeczywi¶cie do Schlauroth poszed³ nr 4, via DR, gdzie po wojnie je¼dzi³ z oznaczeniem 89 953. Do RAW Goerlitz-Schlauroth trafi³ 04.04.54. Po drugie, po przejrzeniu ró¿nych dokumentów widzê, ¿e 1c chyba jednak trafi³ na PKP, wbrew temu, co napisa³em kiedy¶. Czê¶ciowo mogê próbowaæ zwaliæ winê na do¶æ stare opracowanie listy fabrycznej Vulcana, któr± [poprzednio] dysponowa³em.” R. Witkowski o tym ¼ródle (wykaz zbudowanych w firmie Vulcan pojazdów) wyra¿a siê podobnie, mówi±c wrêcz, ¿e jest to miejsce, gdzie kto¶ nie znaj±cy fotki z parowozem nosz±cym do koñca s³u¿by tabliczki z nr 24, dopisa³ d³ugopisem nr 23. To s± tzw. przedszkolne b³êdy – komentuje historyk kolejnictwa.

               T. Czarnecki wskazuje równie¿, i¿ niestety nowsze opracowanie [wykazu zbudowanych w firmie Vulcan pojazdów] równie¿ jest obarczone dziwnym b³êdem, gdy¿ podaje:

a) 2616 -  1911 - pr. T 3  - Cn2t  - 1435  - neu  Grünberg-Sprottau - "1c", "21" // 1945: PKP - "TKh 100- 23" (1946 im Gebiet der RBD Berlin aufgefunden) // 1949: DR "89 953" //05.1954 Werklok RAW Görlitz-Schlauroth

b) 2617 -  1911 - pr. T 3 - Cn2t  - 1435  - neu  Grünberg-Sprottau - "2c" // 19xx: Oderbruchbahn - "22" // 1949: DR - "89 6141" // 13.09.1965 a 

c) 2618 – 1911 - pr. T 3 - Cn2t - 1435  - neu  Grünberg-Sprottau - "3c" // 1935: Klb Dt. Krone-Virchow - "23" // 1945: PKP - "TKh 100- 40"

d) 2619 – 1911 – Ct - 1435 - neu  Grünberg-Sprottau - "4c" // 1949: DR - "89 953" // 1954: Werklok im RAW Schlauroth /1883 Werklok im RAW Görlitz "1" (02.1960 HU RAW Leipzig-Engelsdorf) -

                 Jak wskazuje sam pan Tomis³aw „89 953 pojawia siê w wykazie dwukrotnie. Ewidentna pomy³ka. Typ 4c nie jest równie¿ okre¶lony, ale nie jest równie¿ napisane, ¿e to pruski T3”. Ze swojej strony proponujê porównaæ te dane z danymi zamieszczonymi poni¿ej w metryczkach, w których zamieszczone informacje s± dok³adnie sprawdzone przez Romana Witkowskiego (pochodz± g³ównie z jego zbiorów, czê¶æ z nich równolegle poda³ równie¿ R. Czarnecki). Kilka powa¿nych ró¿nic, pokazuje jak nie mo¿na bazowaæ na jednym, nawet, wydawaæ by siê mog³o najbardziej wiarygodnym ¼ródle. Wykaz zbudowanych w firmie Vulcan pojazdów zawiera w odniesieniu do parowozów „szprotawianki” co najmniej jeszcze kilka dziwnych danych lub po prostu danych niekompletnych. Chêtni entuzja¶ci mog± je sobie, dziêki porównaniu obu zespo³u informacji, ³atwo odnale¼æ.

METRYCZKI PAROWOZÓW „SZPROTAWIANKI”

a) "Jedynka"
NUMER NA KOLEI SZPROTAWSKIEJ:    1c (pó¼niej 21c)

PRODUCENT                                     Vulcan Stettin (Szczecin)

TYP                                                              T-3 (odpowiednik)

NUMER FABRYCZNY                                2616

ROK PRODUKCJI:                                       1910

S£U¯BA PO KOLEI SZPROTAWSKIEJ (NUMER):    

1) wg Romana Witkowskiego: po 1945 r. w dyrekcji wroc³awskiej PKP, jako TKh100-23; do 1949 r. sprzedany lub z³omowany;

2) wg Tomis³awa Czarneckiego: 1945 - 1946 r. w dyrekcji wroc³awskiej PKP, jako TKh100-6 (pocz±tkowo prawdopodobnie pomy³kowo, jako TKh100-23); pó¼niej w dyrekcji poznañskiej PKP, m. in. z dniem 1.06.49 r. przeniesiono go z Kolei Powiatowej Ko¶cian-Gostyñ na stan parowozowni w Lesznie. W dniu 16 marca 1959 r. znajdowa³ siê w parowozowni Poznañ Franowo, gdzie z powy¿sz± dat± zosta³ zakwalifikowany na z³om.

ZDJÊCIA W GALERII:                                   

9) prawdopodobnie  ten parowóz widoczny jest na zdjêciu przedstawiaj±cym wjazd sk³adu na przystanek w Kartowicach (Kornitz).

b) "Dwójka" 

NUMER NA KOLEI SZPROTAWSKIEJ:         2c (pó¼niej 22c)

PRODUCENT:                                                 Vulcan Stettin (Szczecin)

TYP:                                                                  T-3 (odpowiednik), C n2t

NUMER FABRYCZNY                                   2617

ROK PRODUKCJI:                                          1910

S£U¯BA PO KOLEI SZPROTAWSKIEJ (NUMER):    

po 1945 r. w kolei ObB (Oderbruchbahn) z numerem 22; po 1950 r. na kolei pañstwowej (DR) oznaczony 89 6141; skre¶lony z inwentarza 13 wrze¶nia 1965 r.

ZDJÊCIA W GALERII:                                   

1) jeszcze w s³u¿bie, 1960 r. Frankfurt/0,

2) odstawiony na stacji Alt Rüdnitz w 1965 r.

c) "Trójka" 

NUMER NA KOLEI SZPROTAWSKIEJ         3c (pó¼niej 23c)

PRODUCENT:                                                  Vulcan Stettin (Szczecin)

TYP:                                                                  T-3 (odpowiednik), C n2t

NUMER FABRYCZNY                                   2618

ROK PRODUKCJI:                                          1911

S£U¯BA PO KOLEI SZPROTAWSKIEJ (NUMER):    

od ok. 1935 r. na kolei DKV (Deutsch Krone – Virchow / Wa³cz - Wierzchowo Pomorskie) z numerem 23; kolej ta zosta³a przejêta w 1940 r. przez PLB (Pommersche Landesbahnen), gdzie nasza dawna "Trójka" wystêpuje od 1943 r. oznaczona 21N3310; po 1945 w PKP, jako TKh100-40; skre¶lony z inwentarza w MD Toruñ 06 lipca 1962 r.

ZDJÊCIA W GALERII:                                   

3a) na stacji Walcz (Deutsch Krone) w 1939 r.,

3b) jako TKh100-40 w Toruniu, czerwiec 1959 r.

d) "Czwórka" 

NUMER NA KOLEI SZPROTAWSKIEJ:           4c (pó¼niej 24c)

PRODUCENT:                                                   Vulcan Stettin (Szczecin)

TYP:                                                                    T-3 (odpowiednik), C n2t lub brak danych

NUMER FABRYCZNY:                                      2619

ROK PRODUKCJI:                                           1911

S£U¯BA PO KOLEI SZPROTAWSKIEJ (NUMER):    

po 1945 r. w kolei pañstwowej DR; od 1948 r. oznaczony 89 953; skre¶lony z inwentarza 04 maja 1954 r. i sprzedany do RAW (odpowiednik polskich ZNTK) Schlauroth, gdzie  pracowa³ do lat 60. (do koñca s³u¿by posiada³ na bokach dymnicy tabliczki z kolejki szprotawsko – zielonogórskiej z napisami "24 Kl.Gr.Sp".) 

ZDJÊCIA W GALERII:                                   

4) na terenie RAW Schlauroth, lata 60,

5) na terenie RAW Schlauroth, lata 60,

6) na terenie RAW Schlauroth, lata 60. 

UWAGI:

1) wszystkie parowozy by³y typu Cn2t, co oznacza:

"C" - parowóz o trzech osiach napêdowych;

"n" - parowóz na parê nasycon± Naßdampf;

"2" - liczba cylindrów;

"t" - parowóz tendrzak (bez doczepnego tendra) ;

2) Indeks "c" przy numerze by³ charakterystyczny dla kolei zarz±dzanych przez F. Lenza i oznacza³ podgrupê zamówionych w fabrykach dla niego maszyn (w praktyce dla maszyn normalnotorowych by³y do literki b, c, d). Tak wiec parowozy kolei szprotawskiej mia³y równie¿ literkê "c" która ich nie rozró¿nia³a, gdy¿ wszystkie 4 by³y w momencie zakupu identyczne.

3) Schlauroth oddalony jest od stacji Goerlitz o 4 km i do 1945 r. tam koñczy³a siê trakcja elektryczna ze ¦l±ska. Po demonta¿u sieci przez Sowietow pozosta³y du¿e hale lokomotywowni Schlauroth które postanowiono wykorzystaæ na "ZNTK" czyli RAW gdzie naprawiano wszystkie pojazdy w±skotorowe NRD. Do przetoku wagonów normalnotorowych na których przybywa³y w±skotorowe ciuchcie potrzebny by³ jaki¶ tendrzak wiec wykorzystano do tego ten parowóz.

4) na kolejach budowanych na ¦l±sku na podstawie ustawy z 1892 r., zarz±dzanych w wiêkszo¶ci przez firmê Lenza s³u¿y³y specjalnie zaprojektowane parowozy nie tyle typu T-3, ale wzorowane na pruskim parowozie T-3. Najczê¶ciej uznaje siê je (skrótowo), jako T-3.

5. TAJEMNICA I PRZYGODA

            Powa¿ni badacze, naukowcy, historycy dla nas, krajoznawców i turystów, s± bezcennymi przyjació³mi. Jeszcze wiêkszymi, gdy tylko zechc± z nami podzieliæ siê owocami swej pracy. Jedni potrafi± wspaniale gawêdziæ przy ognisku, inni pokazuj± niezwyk³e materia³y (fotografie, skarby mniejsze b±d¼ wiêksze). Wszyscy maj± te¿ tak± maleñk± wadê – powa¿ni badacze s± bardzo... powa¿ni. Dlatego teraz pewnie siê im nara¿ê, chocia¿ skoro nawet Roman Witkowski ka¿e szukaæ „jedynki” na powojennych bocznicach Zielonej Góry, to...

            W swoim artykule R. Lisowski nadaje parowozowi zakupionemu w 1928 r. numer 25. Jak powy¿ej pokazali¶my, cztery parowozy „szprotawianki” mia³y numery od 1 do 4 (potem od 21 do 24), wszystkie pochodzi³y z lat 1910-11 i zosta³y zakupione ju¿ na pocz±tku dzia³ania linii. Sk±d zatem taki zakup ? Sk±d taki parowóz ?

                 Pan Ryszard w swoim artykule trochê przeszar¿owa³, z t± kolejk± w±skotorow± i z tymi maszynami Meyera. Jednak przy tych wszystkich b³êdach w miejscu, gdzie opisuje zakup parowozu nr 25 w 1928 r. jakby z tych wszystkich b³êdów siê wycofuje.

                W sposób w³a¶ciwy okre¶la typ nowego parowozu, mówi±c o nim jako o T-3 (nie ma ju¿ tych nieszczêsnych Meyerów). Prawid³owo te¿ okre¶la numer, nie jednocyfrowy, ale dwucyfrowy, jakie to w³a¶nie numery, po zmianach, mia³y parowozy na kolei szprotawskiej. Autor powo³uje siê konsekwentnie na dokumentacjê spó³ki.

               Parowóz T-3 wybitnie nie pasuje do przewodniej koncepcji kolei w±skotorowej, jest niemo¿liwe aby na jednej linii je¼dzi³y maszyny Meyera i T-3 ! Ów T-3 tak bardzo nie pasuje do ca³ego artyku³u, do wizji kolejki przedstawianej przez autora, ¿e mo¿e naprawdê autor odnalaz³ jego ¶lad w dokumentach i to taki, ¿e nie da³o siê go przemilczeæ ?

               R. Witkowski i inni autorzy, wspominaj±, i¿ po I wojnie ¶wiatowej i kryzysie (plus inflacji) z pocz±tku lat 20, okres 1925-28 to okres nieco lepszych lat kolejki szprotawskiej. Kryzys i to bardzo powa¿ny, w wyniku którego nawet sprzedano jeden parowóz mia³ dopiero nadej¶æ... W 1928 r. nikt o tym jednak jeszcze nie wiedzia³.

              Czy zatem w³a¶ciciele kolejki, po trzech latach polepszenia, po prze¿yciu przedtem tragedii wojny ¶wiatowej i kryzysu, mogli przez chwilê pomy¶leæ - w koñcu ! - nieco bardziej pozytywnie, pomy¶leæ o tym, ¿e czas zapomnieæ o z³ych czasach i zacz±æ i¶æ do przodu, pomy¶leæ o kolejnej inwestycji ? Czy parowóz nr 25 móg³ istnieæ... ? [Lisowski pisze, ¿e po tym zakupie, kolej mia³a cztery parowozy, mo¿e zatem by³o tak, ¿e „szprotawianka” wystartowa³a z czterema maszynami, ale albo podczas I wojny ¶wiatowej albo w latach powojennego kryzysu utraci³a jedn± z nich i w tym¿e roku 1928, po trzech lepszych latach uzupe³niono znowu stan do czterech parowozów ? Uwzglêdniono przy tym „historyczny” rozwój taboru i nadano nowej maszynie kolejny numer, 25, a nie stary numer utraconego parowozu. W ten sposób na kolei nigdy nie by³o jednocze¶nie wiêcej ni¿ cztery parowozy, ale przez wszystkie lata przewinê³y siê w sumie nie 4, ale 5 maszyn.]

             Swoistym kuriozum jest fakt odnalezienia (prezentowanego w galerii pod nr 8) zdjêcia parowozu typu T-3, wyprodukowanego w firmie Vulcan, z wyra¼n± tabliczk± Gr-Sp 25. Tabliczka ta jednoznacznie wskazuje, i¿ by³a to "pi±tka" z taboru kolei zielonogórsko - szprotawskiej. Fotografia prezentuje pokazowy egzemplarz, stoj±cy w Z±bkowicach ¦l±skich.

             Jak wyt³umaczyæ ten fakt ? Mo¿e w ten sam sposób, w jaki poradzono sobie z ostatnim kursem pasa¿erskim na „szprotawiance" ? Do czasu odnalezienia na strychu w Poznaniu pierwszego, oficjalnego powojennego rozk³adu jazdy PKP, wszyscy historycy pisali, i¿ poci±gi osobowe zakoñczy³y obs³ugê linii Zielona Góra - Szprotawa w roku 1944, jesieni±. Po prezentacji odnalezionego dokumentu, w którym widnieje regularne, rozk³adowe po³±czenie na tej trasie na prze³omie lat 1945 - 46, ci¿ sami historycy przesunêli datê zakoñczenia ruchu pasa¿erskiego na kolei szprotawskiej na rok 1946. Zatem skoro mamy zdjêcie, potraktujmy je jako dowód i skorygujmy stan wiedzy. O ten pi±ty parowóz.

            Mam nadziejê, ¿e zostanie mi wybaczony ten ostatni akapit ?


Serwis powsta³ i funkcjonuje dziêki ¶rodkom finansowym Gminy wiejskiej Zielona Góra